top of page
  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon
  • TikTok
Search

When Art Speaks Louder Than Words: The Night at the Embassy and My Journey Back to Myself

Writer: Marta Maya Jasinska
Marta Maya Jasinska
3 days ago
3 min read

ENG


On March 27, 2017, I stepped into a black-tie world that felt completely foreign to me: the annual gala hosted by Club Italiano Irlanda, held under the patronage of the Ambassador of Italy to Ireland, Giovanni Adorni Braccesi. A gentleman in a tailcoat opened the door, leading me into a grand banquet room filled with evening gowns, numbered tables, and an intimidating spread of formal cutlery. My partner couldn't join because he didn't own a tailcoat, so I arrived entirely alone, carrying a large original acrylic canvas of little boats.

At that time, speaking was an overwhelming battle. Following a serious illness that began in 2015, I was still rebuilding basic communication, struggling to form sentences in Polish, let alone English. My business cards didn't hand out as planned, and the formal atmosphere left me intensely self-conscious. I arrived early, sat by myself with a drink, and waited, feeling the weight of the moment.


Yet when words failed, the artwork spoke.


The gala was organized to bring the community together and raise funds for charity, including sick children. When they sought an artist to contribute, I accepted immediately—giving back through art has always felt essential to me. During the evening, the spotlight shifted: Alessia Macari—the vibrant Irish-Italian singer, television personality, and winner of Italy’s Grande Fratello VIP—took to the stage. She spoke about me and my artwork with immense warmth, recognition, and passion. Tears ran down my cheeks. Standing in that room, I remembered being a six-year-old girl painting on glass at my grandmother’s house, realizing how far that creative spirit had carried me despite the darkest trials of illness.

That evening marked a pivotal turning point. Healing was never just about recovery; it was about rebuilding an unshakable belief in myself. In the years that followed, I dedicated an hour every morning to mindset and self-worth. Even when it felt impossible, I faced the mirror and repeated: "I believe in myself. I love myself. I have power."

Today, my voice has fully returned, but the lesson stays woven into every brushstroke: trust your path, keep showing up, and let your art speak with wholehearted sincerity.


PL


Gdy sztuka mówi głośniej niż słowa: Wieczór w ambasadzie i moja droga do odzyskania siły


27 marca 2017 roku przekroczyłam próg wydarzenia, które wydawało się zupełnie innym światem: uroczystego dorocznego balu dobroczynnego Club Italiano Irlanda, odbywającego się pod patronatem Ambasadora Włoch w Irlandii, Giovanniego Adorni Braccesi. Portier we fraku otworzył drzwi, za którymi czekała sala pełna wieczorowych sukien, fraków, numerowanych stołów i rzędów eleganckich sztućców. Mój partner nie mógł mi towarzyszyć z braku fraka, więc przyszłam sama, niosąc pod pachą duży akrylowy obraz przedstawiający łodzie.


W tamtym okresie mówienie wciąż stanowiło ogromne wyzwanie. Po ciężkiej chorobie, która dotknęła mnie w 2015 roku, z trudem składałam słowa po polsku, a mówienie po angielsku wydawało się barierą niemal nie do pokonania. Moje wizytówki okazały się niepraktyczne, a etykieta wieczoru budziła lęk. Przyszłam znacznie za wcześnie, usiadłam sama przy barze z drinkiem i czekałam, próbując opanować drżenie rąk.


Jednak tam, gdzie zabrakło mi słów, przemówiło malarstwo.


Bal łączył społeczność i służył szczytnym celom charytatywnym, w tym wsparciu chorych dzieci. Kiedy organizatorzy szukali artysty, który podarowałby swoje dzieło na licytację, zgodziłam się bez wahania. W trakcie wieczoru na scenę wyszła Alessia Macari — charyzmatyczna wokalistka i zwyciężczyni włoskiego Grande Fratello VIP. Z niezwykłą pasją i serdecznością zaczęła opowiadać zgromadzonym o mnie i o moim obrazie. Łzy same płynęły mi po policzkach. Przypomniałam sobie małą, sześcioletnią dziewczynkę malującą na szkle u babci i dotarło do mnie, jak niesamowitą drogę przeszłam, by znaleźć się w tym miejscu pomimo choroby.


Ten wieczór stał się punktem zwrotnym. Powrót do zdrowia to nie tylko regeneracja ciała, ale codzienna praca nad odbudową poczucia własnej wartości. Przez kolejne lata każdy poranek zaczynałam od godziny poświęconej na rozwój i pracę z nastawieniem. Nawet gdy trudno było spojrzeć w lustro, powtarzałam: „Wierzę w siebie. Kocham siebie. Mam w sobie moc.”


Dziś mówię już swobodnie i z odwagą dzielę się swoją historią. Doświadczenie tamtego wieczoru pozostaje wplecione w każdy mój obraz: nigdy nie trać wiary w siebie, idź za głosem marzeń i pozwól swojej twórczości przemawiać prosto do serca.




 
 
 

Comments


bottom of page